EnglishPolski
szukaj:
                     

mapa



aktualności

Muranów metafizyczny
W rozmowie z Jakubem Duszyńskim, dyrektorem artystycznym Gutek Film - w zakładce Ludzie, w sekcji Rozmowy o Muranowie.
więcej...

Motyl i skafander, czyli Róża Wiatrów w nieistniejącej wieży
W zakładce Ludzie, w sekcji "Rozmowy o Muranowie" Jerzy Goliszewski opowiada o instalacji, jaką wykonał inspirując się pewnym motywem dekoracyjnym z klatki schodowej budynku przy al. Solidarności....
więcej...

Stacja Muranów w dzienniku Polska The Times...
W artykule o stronach poświęconych warszawskim dzielnicom:
więcej...

...i TVN Warszawa
Tutaj opowiadaliśmy o projekcie:
więcej...

Muranów podziemny
Opowiada o nim Piotr Paziński - redaktor naczelny "Midrasza" i laureat Paszportu Polityki za 2009 r. w kategorii Literatura. Rozmowa na Stacji Muranów w sekcji Ludzie, w zakładce "Rozmowy o Muranowie".
więcej...

Sylwia Chutnik o kobietach Muranowa
Rozmowa z Sylwią Chutnik, pisarką, laureatką Paszportu Polityki, a także prezeską Fundacji MaMa, o spacerze śladami wybitnych kobiet Muranowa w ramach projektu "My, Kobiety Muranowa", organizowanego przez UF-ę, jest już na stronie w zakładce Ludzie.
więcej...

Seminarium o Muranowie
13 stycznia, w godz. 13-17, w Domu Spotkań z Historią (ul. Karowa 20) odbyło się seminarium o Muranowie, organizowane przez Muzeum Historii Żydów Polskich, w którym też braliśmy udział (dziękujemy Organizatorom za zaproszenie). Jan Jagielski opowiadał o Muranowie, jaki już nie istnieje, Jarosław Trybuś - o osiedlu-utopii urzeczywistnionej przez modernistycznych architektów, a Beata Chomątowska - o Stacji Muranów i tym, jak Muranów będzie zmieniać się w najbliższych latach....
więcej...

Tajna mapa Muranowa- rozmowa z Zofią Mioduszewską
W sekcji "Ludzie", zakładce  "Rozmowy o Muranowie" nowa rozmowa - tym razem z Zofią Mioduszewską z Muzeum Historii Żydów Polskich, współorganizatorką konkursu "Mój Muranów, moja Praga", która uczy dostrzegać na Muranowie to, czego na pierwszy rzut oka nie widać, nawet jeśli mieszka się tutaj od lat.
więcej...

Stacja Muranów na debacie o Muranowie
Piotr Perzyna, współautor Stacji Muranów, był jednym z uczestników debaty na temat nowej tożsamości Muranowa, która odbyła się 31 sierpnia 2009 r. w Austriackim Centrum Kultury na ul. Próżnej. Do dyskusji w ramach Festiwalu Warszawa Singera zaprosiło nas Muzeum Historii Żydów Polskich.
więcej...

Pogrzeb Marka Edelmana
Tysiące osób żegnały Marka Edelmana na Cmentarzu Żydowskim przy Okopowej w piątek, 9 pażdziernika 2009 r. Uroczystości pogrzebowe zaczęły się o godz 11 pod pomnikiem Bohaterów Getta, potem kondukt przeszedł ul. Anielewicza na cmentarz. Marek Edelman, ostatni przywódca powstania w Getcie Warszawskim, zmarł 2 października w wieku 87 lat.
więcej...

WŁOSKIE INSPIRACJE DZIELNICA ŻYDOWSKA I GETTO PO GETCIE I NA GETCIE OSIEDLE POMNIK JAK BUDOWANO MURANÓW MURANÓW POŁUDNIOWY ANDERSA Z PRZYLEGŁOŚCIAMI OKRĄGLAK PAŁACE STALINA ALBO KOLONIA NOWOTKI KRYTYCZNIE O MURANOWIE O STACJI MURANÓW

MURANÓW POŁUDNIOWY

„Nowy Muranów ograniczony będzie od południa wielką trasą W-Z, a od zachodu ul. Okopową. Granicą dwóch dzielnic od wschodu będzie Nowomarszałkowska, w samym prawie środku przecięta na dwie części nową, wielką trasą N-S, dającą wspaniałą perspektywę na osiedle. Wielkość osiedla muranowskiego obejmuje 200 ha przestrzeni“ – pisał w 1949 r. dziennikarz  tygodnika „Stolica“, Feliks Weber.


 Muranowska utopia. Archiwalna pocztówka z lat 50.

Dodawał, że budynki powstaną na 3-4 metrowej skarpie gruzowej. Podkreślano symbolikę aktu budowania w miejscu, gdzie kilka lat wcześniej burzono. „Na dawnych gruzach powstanie nowe życie. Dla upamiętnienia potwornego bestialstwa hitlerowskiego i bohaterskiej z nim walki, prowadzonej przez garstkę powstańców, urządzone zostanie w odnowionych koszarach z czasów Stanisława Augusta muzeum walki z faszyzmem. Teren martyrologii Warszawy – Pawiak, muzeum i pomnik Bohaterów Getta pozostaną na dawnym poziomie, natomiast samo osiedle wznosić się będzie na tarasie gruzowym“. 

"Na dawnych gruzach powstanie nowe życie..."


 Budynki muranowskie przy al. Solidarności, naprzeciw gmachu sądów

Szkic - zbliżenie na budynki naprzeciw sądów, jako ozdoba - fontanna, która dziś została tylko na rysunku

Domy mieszkalne na fundamentach z pagórkowatych gruzowisk getta? Lachert poszedł w swojej koncepcji nawet dalej. Nowy Muranów, złożony z czterech wewnętrznych osiedli, tak zwanych „jednostek sąsiedzkich“, przeznaczonych dla ok. 50 tys. mieszkańców,  roboczo nazywanych tak jak osiedla w powstającej w tym samym czasie krakowskiej Nowej Hucie (A, B, C, Dzielnicowe) miał być w całości miastem-pomnikiem zniszczonej i odrodzonej dzielnicy, a więc i substancja, i architektura budynków musiała nawiązywać do jej historii. Jako budulca użyto więc pustaków ze zmielonego, miejscowego gruzu i betonu (znów „względy oszczędnościowe“ w kosztach budowy). Muranów został więc zbudowany nie tylko na getcie, ale i z getta.

Surowość założenia i jego oryginalność miały podkreślać nietynkowane elewacje domów z szarordzawego gruzobetonu, przetykane jedynie jasnym obramieniami okien. Na skarpach i tarasach, na których wznosiły się domy, sadzono specjalne gatunki krzewów i drzew przystosowanych  do rozwoju na płytkich warstwach ziemi przykrywającej gruzy. Zresztą cały teren między budynkami miał tonąć w zieleni, zgodnie z ideą miasta-ogrodu. Różnice poziomów wykorzystano przy budowie parkingów: usytuowano je nieco niżej niż ciągi komunikacyjne dla pieszych. Gruz wywożony z Muranowa posłużył m.in. do uspywania trybun ziemnych Stadionu Dziesięciolecia.


 Dokładnie pośrodku osiedla planowano pozostawić pas pustej przestrzeni, zawierający pozostałości po dawnym więzieniu na Pawiaku (link) oraz jedyną monumentalną budowlę ocalałą z getta, kościół św. Augustyna na Nowolipkach. To miał być zalążek przyszłego centrum dzielnicy, z muzeum walki z faszyzmem,  ratuszem, pocztą, Powszechnym Domem Towarowym oraz kompleksem kulturalnym: Domem Młodzieży, Domem Ludowym, pracownią rzeźbiarską, kinem, teatrem.

Przeciętna powierzchnia użytkowa muranowskiego mieszkania na osobę była skromna – 10 m. kw. Według typów mieszkań: kawalerskie miało liczyć ok. 13 m. kw., dwuizbowe – 30 m. kw., trzyizbowe – 40 m. kw. i czteroizbowe 50 m.kw.

Plany mieszkań muranowskich


Plan parteru wolnostojącego domu mieszkalnego na Muranowie

Projektanci postanowili odróżnić Nowy Muranów od pozostałych czterech „M“ – osiedlowych realizacji tamtego okresu (pozostałe to Mariensztat, Mirów, Młynów i MDM) urozmaicając go zewnętrznymi schodami, tarasami, mostkami, poprzerzucanymi przez uliczki na niższym poziomie, wodotryskami i inną małą architekturą. Oficjalnie „z głębokiej troski o zbliżenie mieszkańców robotniczych ku sztukom pięknym“, w rzeczywistości takim pomysłom sprzyjała forma pagórkowatych gruzowisk. Chętnych do ozdabiania osiedla było mnóstwo – na wewnętrzny konkurs dotyczący sposobu wykończenia muranowskich budynków, zorganizowany przez pracownię, nadesłano aż 24 projekty (zwyciężyła znów koncepcja Lacherta). Kilku założeń w ogóle nie zrealizowano, m.in. w miejsce dwóch mieszkalnych, wielobocznych wież o 11 kondygnacjach, planowanych na skrzyżowaniu al. Solidarności i Jana Pawła II, stanęły półokrągłe, niższe i przysadziste bloki, które varsavianista Jarosław Zieliński w nowowydanej (2009 r.) książce "Realizm socjalistyczny w Warszawie" określa mianem "sockamienic". Autorką ich projektu -  pod kierunkiem Bohdana Lacherta - jest Danuta Szafnicka. Ciekawym elementem graficznym na posadzce klatki schodowej obu budynków jest Róża Wiatrów - symbol pierwotnie umieszczany na mapach i służący do wskazywania kierunków wiatrów. W listopadzie 2009 r., w ramach Wola Art Festival, stanęła rzeżba i instalacja przestrzenna Jerzego Goliszewskiego, który postanowił wydobyć zapomniany i częściowo niewidoczny motyw.


Tak miało wyglądać skrzyżowanie al. JP II i al. Solidarności....

Trasa N-S. Widok na wieżowce, które nigdy nie powstały

Jak zauważa Angelika Lasiewicz-Sych (The Architecture of a City as a Constituent of Collective Memory, „Kultura Współczesna“ nr 4/2003), mimo zachowania części przedwojennej siatki muranowskich ulic i uzbrojenia terenu, nowa struktura całkowicie zrywała ze wcześniejszymi, lokalnymi wzorcami. Przed wojną to miejsce stanowiło unikalną kombinację tradycji i prywatnych inicjatyw, gdzie panowała całkowita wolność budowlana. Teraz przekształciło się w zaplanowaną, racjonalnie zorganizowaną przestrzeń, podporządkowaną dobru wspólnemu i nastawioną na zaspokajanie raczej kolektywnych, a nie indywidualnych potrzeb. Przed wojną indywidualistyczny aż do bólu, Muranów przekształcił się teraz w twór zbiorowy.


Typowy muranowski "galeriowiec"

Utopia szybko zderzyła się z rzeczywistością. Po referacie Bieruta z 1949 r. w architekturze zapanowała doktryna socrealizmu. Koncepcja Lacherta (już w realizacji) zaczęła być krytykowana, poddawano ją licznym modyfikacjom. Narzekano na nużącą jednostajność i ponurość gruzobetonowych elewacji, a także na koszarowość samych budynków. Według propagandowej wersji zmiany postulowali sami mieszkańcy Muranowa, którzy nie chcieli żyć w tak smutnym otoczeniu. W efekcie wiosną 1951 r. ruszyło tynkowanie już powstałych bloków – na jasnych tynkach domalowywano ornamenty, na gzymsach doklejano ozdoby. Muranów miał być wesoły i kolorowy. Ponadto, na skutek odgórnych decyzji Lachert przerobił swój projekt - nowopowstające w latach 1949-56 budynki na obszarze między obecną al. Solidarności do Dzielnej miały już gzymsy, boniowanie, kolumnady, zdobiono je detalami narodowymi w formie, a socjalistycznymi w treści. Osiedle nabrało bardziej osiowego, barokowego planu.


Budynek Domu Książki ozdobionego kolumnadą, 1951 r., architekt: student Janusz Stępkowski (pod kierunkiem B. Lacherta)

Tak pisał o tych innowacjach w „Dzienniku 1954“ Leopold Tyrmand:
„Ponuro, a zarazem zabawnie wygląda Muranów, projektowany jako ogromne osiedle mieszkaniowe o niezbyt ładnej, lecz wyrazistej osiedlowej architekturze. Twórca Muranowa, znany ze swego wazeliniarstwa profesor Lachert, zgodził się na „uszlachetnienie“ wybudowanego już Muranowa w duchu socrealistycznym, dzięki czemu powstały elewacje przypominające chorych umysłowo schizofreników, poprzebieranych za Napoleonów, juliuszów Cezarów i Nabuchodonozorów, z poprzyklejanymi, jak w małomiasteczkowym teatrze, brodami, brwiami i wąsami.“
I pomyśleć, że relacjonujący budowę Muranowa dziennikarze z dumą wspominali o sposobach jego przyozdabiania, zauważając, że „są stosowane szeroko w budownictwie mieszkaniowym Związku Radzieckiego i w Warszawie są one jeszcze mało znane“ (Feliks Weber) i rozwodząc się nad zabezpieczaniem fug przed wilgocią przy pomocy specjalnych płynów oraz „barankach“ – natryskach tynku kładzionych maszynowo na murach. 
Raz jeszcze Tyrmand: „Jechałem dziś tramwajem przez Żelazną, Leszno do Trasy W-Z. Widać tam jeszcze kawał starej Warszawy sprzed kataklizmu. Brzydkie czynszówki z przełomu wieku, przedmiot bezbrzeżnej pogardy przedwojennych estetów i społeczników marzących o szklanych domach, nabierają dziś jakiejś urzekającej patyny, omaszczonej upływem lat, sentymentem, nieszczęściem. Kształtują poczucie niedawnej tandety, która się już nostalgicznie uszlachetniła. Zwłaszcza gdy sąsiaduje z socrealizmem nowego Muranowa, który wygląda jak ciastko z kosza straganiary: małe tympanony ze sztukaterii dolepione metodą cukrowniczą nad podłużnymi, osiedlowymi oknami rodem z prymitywnego funkcjonalizmu. Elewacje z brudnego lukru“.
Nieprzypadkowo zapewne, w jednym z tak właśnie udoskonalonych budynków na skrzyżowaniu dzisiejszej al. Jana Pawła II i al. Solidarności (gdzie pierwotnie miała wznosić się jedna z dwóch mieszkalnych wież ) wynajmowali od znajomego mieszkanie na godziny bohaterowie innej książki Tyrmanda, „Życie towarzyskie i uczuciowe“ (1961-64):
„Kostkowski mieszka w okolicy trasy W-Z, w jednym z gigantycznych bloków z epoki socjalistycznego realizmu, Nad fasadą usianą zwykłymi oknami, w których suszą się pieluchy i stoją garnki z rosołem, piętrzą się kapitele, kornisze i tympanony. Wewnątrz długie korytarze o brudnych, odrapanych ścianach, pokratkowanych drzwiami, z których złazi farba. Winda wygląda jak po bombardowaniu, lecz funkcjonuje, lampy na schodach mają stłuczone klosze. Wyczuwa się tu nadmiar dzieci i nieustające pyskówki. Mikołajowi podoba się atmosfera ubóstwa i zapuszczenia, służy tym samym celom co w paryskich hotelikach na peryferiach“.

A tak z architektonicznego punktu widzenia klasyfikuje obie "sockamienice" varsavianista Jarosław Zieliński: "(...) obiekty wiernie naśladujące moskiewskie kreacje szkoły Iwana Żółtowskiego, "renesansowe", z zaokrąglonymi narożnikami, kamiennym, rustykowanym parterem przeprutym arkadowymi otworami podcieni z lokalami handlowo-usługowymi. Obecnie krużganki te są oszklone i włączone do przestrzeni sklepów. Piętra nad pasmem antresoli dzielone gzymsem na dwie strefy ozdobiono kolumnadami". (Jarosław Zieliński, "Realizm socjalistyczny w Warszawie", Fundacja Hereditas, Warszawa 2009)

Drugi z budynków, przy dzisiejszej al. Solidarności 82 A (naprzeciw sądów) stał się w latach 50. sceną ponurej i tajemniczej zbrodni. To tutaj, w schronie przeciwlotniczym, przerobionym później na piwnice, 8 grudnia 1958 r. dwóch robotników, podczas rutynowej kontroli pomieszczeń sanitarnych, znalazło ciało 15-letniego chłopaka: Bohdana Piaseckiego, syna kontrowersyjnego działacza PAX-u i twórcy przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego, Bolesława Piaseckiego. Ciało znaleziono w jednej z ubikacji z sztyletem wbitym w pierś (robotnicy odkryli je, wyważając drzwi do pomieszczenia - zaniepokoiło ich, że zostały zabite gwoździami). Jak pisze Piotr Zychowicz ("Mordercy Bohdana uchodzą", "Rzeczpospolita" z 11 grudnia 2007 r.)  wyniku sekcji zwłok stwierdzono, że młody człowiek zmarł na skutek pchnięcia wojskowym nożem w lewe płuco (ostrze ominęło serce) i potężne uderzenie tępym przedmiotem w głowę. Oficer K., prowadzący sprawę, zanotował: "W piwnicach budynku pod delikatesami vis-a-vis sądów znaleziono martwego chłopca z nożem w piersi w pozycji siedzącej, opartego o miskę klozetową". Dookoła leżały książki i zeszyty. Czaszka chłopca była roztrzaskana. Stwierdzono, że chłopiec zginął zaraz po porwaniu. Na koszuli nie było śladów potu. Mankiety były czyste." (Ewa Winnicka, "Bez litości. Morderstwo polityczne w PRL", Polityka, 13 maja 2006 r.)

Budynek przy ul. Solidarności 82 A, w którego piwnicy znaleziono zwłoki piętnastolatka. Fot. B. Chomątowska

Bohdan Piasecki, uczeń liceum św. Augustyna na Mokotowie, zaginął dwa lata wcześniej - 22 stycznia 1957 r. Gdy wyszedł ze szkoły, podszedł do niego nieznajomy mężczyzna, pokazał jakąś legitymację i zaprosił do wnętrza stojącej w pobliżu taksówki, czarnej warszawy o numerze - jak zapamiętali koledzy - T-75-222. Jeszcze tego samego dnia porywacze zażądali od rodziny okupu w wysokości 4 tys. dolarów i 2 tys. zł. Zażądali też - jakkolwiek dziś brzmiałoby to niewiarygodnie - aby jej przedstawiciel następnego dnia trafił do restauracji "Kameralna" przy ul. Foksal, gubiąc po drodze śledzących go milicjantów i czekał tam na telefon z dalszymi wskazówkami. Znakiem rozpoznawczym miały być... jelenie rogi, niesione przez wysłannika przez całą drogę.  Gdy ten (w roli emisariusza wystąpił katecheta z liceum, ks. Mieczysław Suwała) wykonał zadanie, kolejne instrukcje czekały go... w pudełku od zapałek na strychu domu w alei Na Skarpie. Porywacze podwyższyli niebawem kwotę okupu do 200 tys. jako karę za powiadomienie milicji o porwaniu, a potem kontakt z nimi się urwał. Dlaczego na miejsce zbrodni wybrano akurat blok przy al. Solidarności 82 A? Zdaniem autora, wybrał je znajomy porywaczy - milicjant Adam Kossowski, który utrzymywał w tym budynku mieszkania operacyjne (taką rolę pełnił m.in. lokal pod nr 120, należący do działu gospodarczego Komendy Miejskiej MO). W jednym z tych mieszkań mógł być przed śmiercią przetrzymywany Bohdan. Zleceniodawcy mordu do dziś jednak nie ustalono.

 Muranów w latach 50. z lotu ptaka. Na pierwszym planie jeden z bloków wspominanych przez Tyrmanda. Fot. L. Jabrzemski. Zdjęcie pochodzi z książki Adolfa Ciborowskiego "Warszawa. O zniszczeniu i odbudowie miasta", Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1969 r.

Marta Leśniakowska w książce „Architektura w Warszawie. Lata 1945-1965” (wyd. Arkada Pracownia Historii Sztuki, Warszawa 2003) określa Muranów Południowy jako „układ urbanistyczny w typie neoromantycznego miasta-ogrodu dla robotników”, a jego architekturę jako utrzymaną „w stylu realizmu socjalistycznego inspirowanego klasycyzmem, połączonego z funkcjonalizmem: od frontu socrealistyczne decorum, od podwórza funkcjonalistyczny galeriowiec (pierwsze bloki wzdłuż trasy W-Z, ukończone w 1950 r.)”

Dziś powiedzielibyśmy pewnie – architektura w stylu fusion. Ale całkiem udana.

Dane o osiedlu





PARTNERZY: